czwartek, 30 maja 2013

... bardzo piękny maj !!!!

Regresja zmian zapalnych w uchu !!! Wynik rezonansu dobry !!! Najpiękniejszy prezent urodzinowy dla Alberta ( takiego sobie zażyczył) i całej naszej rodziny.
Nic piękniejszego nie mogło się zdarzyć.
Laryngolodzy kazali nam pojawić się z wynikiem MRI po 10 czerwca w poradni, aby ustalić termin myringoplatyki - rekonstrukcji błony bębenkowej ucha. Najprawdopodobniej operacja odbędzie się w  wakacje ( po naszym urlopie). I jeszcze jedno - po operacji Igorek odzyska słuch w prawym uchu!!!!
Hurra!!!

poniedziałek, 27 maja 2013

niedziela, 26 maja 2013

...zawirowania

W środę okazało się, że babcia Igorka ma półpasiec. Dzień później Igor dostał gorączki 39,2 stopni ( podejrzewałam, że się zaraził i, że to może być ospa - bo jeszcze na nią nie chorował) . Nasz wyjazd do kliniki na planowy rezonans stanął pod znakiem zapytania.  Odwiedziła nas Maja Berezowska - osłuchała Igorka - obejrzała od stóp do głów - ani jednej krosty, wszystko ok. Nas szczęście gorączka, która utrzymywała się dobę, sama ustąpiła. A więc jedziemy. Zobaczymy co powiedzą lekarze. We wtorek mamy mieć rezonans. I konsultację laryngologiczną. Może będą też wyniki badania histopatologicznego....

niedziela, 12 maja 2013

Po operacji....

Myślimy,że w miarę upływu lat od zakończenia leczenia jest łatwiej. Lżej, prościej. Dystans czasowy -powrót do normalnego życia - stwarza większy komfort psychiczny. Tak nie jest.
W momentach badań kontrolnych strach paraliżuje nas jeszcze bardziej i wyraźnie słyszymy odgłos tykającej bomby, na której ciągle żyjemy.
I jeszcze te pytania Igorka. Ostatnio ma swoje przemyślenia... Co się z nami dzieje po śmierci? Gdzie jest niebo? Czy śmierć boli? Czy możemy się urodzić po raz drugi.....
To chyba normalne w tym wieku, a jednak... nie pomaga.
Operacja.
Totalne deja vu.
Ten sam blok operacyjny. Ten sam korytarz z paskudnej brązowej boazerii, ta sama twarda  ławka i tłum przemieszczających się wokół osób...
To samo pulsujące w skroni oczekiwanie.
Uporczywe zmuszanie się do pozytywnego myślenia i niemożność zapanowania nad rozbieganymi myślami....
Totalne deja vu - a może nawet jeszcze gorsze - bo wtedy, w styczniu 2010 roku, nie byłam przecież świadoma tego, co mogę usłyszeć.
Ale czy to pomogło? Czy na to kiedykolwiek można być przygotowanym?
Po godzinie w drzwiach stanęła ta sama lekarka, która przed trzema laty w tym samym miejscu przekazała mi tę straszną nowinę.
Bezskutecznie próbowałam wyczytać coś z jej pozbawionej emocji twarzy i to były chyba najkoszmarniejsze sekundy mojego życia. Zerwałam się z ławki i podeszłam.
- Oczyściliśmy ucho. Dużo tego było. Woskowina - może z fragmentami naskórka i komórkami perlaka - trudno jednoznacznie ocenić. Trochę płynu. Wysłaliśmy próbkę do badania histopatologicznego..
W pierwszej ocenie w uchu nie było nic niepokojącego...
Uff
Ulga.
Ulga, mimo, że jeszcze trzeba przecież czekać na wynik. Trzymamy się jednak tej dobrej wieści... W pierwszej ocenie, wszystko wygląda dobrze. Kosteczki słuchowe są uszkodzone. Lekarze chcą poczekać na wynik rezonansu, a potem zrobić Igorkowi rekonstrukcję błony bębenkowej. W taj chwili w uchu jest duża dziura... Ale przecież  słuch ( a w zasadzie jego brak), błona,  kosteczki - to w tym momencie, rzecz wtórna.
Najważniejsze, że w uchu nie było niczego niepokojącego.
Wieczorem telefon od Magdy mamy Patryka. Pamiętacie - pisałam Wam o chłopcu, który tyle miesięcy przebywał w śpiączce - po operacji neuroblastomy, i jego niesamowitej mamie. Nigdy nie zwątpiła w swego silnego syna. Na przekór wszystkim i wszystkiemu.
Patryk wybudził się i jeszcze rok temu z trudem stawiał pierwsze kroki przy użyciu balkonika...
Wieczorny telefon od Magdy - Wiesz, dziś Patryk z moim bratem wybrał się na wycieczkę rowerową. Zrobili 20 km!
Patryk - nasz bohater. Legenda oddziału. Największy dowód na to, że cuda się zdarzają.  Że niemożliwe jednak jest możliwe.
Jeden wieczorny telefon i życie staje się piękniejsze. Nadzieja i pewność
że wszystko będzie dobrze - POWRACA.
PS.
Odpowiadam na wasze pytanie - wyniki TSH Igorka są... oczywiście dobre:)